U nas praktycznie każda poważniejsza rozmowa kończy się kłótnią. Zaczyna się od czegoś drobnego, na przykład spóźnienia albo niewykonania jakiegoś obowiązku, a po chwili wypominamy sobie rzeczy sprzed kilku miesięcy. Mam wrażenie, że nie potrafimy już rozmawiać o jednym konkretnym problemie. Czy to możliwe, że prawdziwa przyczyna konfliktu jest zupełnie gdzie indziej?
Tak, czasami bieżący temat jest tylko punktem wyjścia, a pod nim kryje się wcześniejsze zranienie albo poczucie zawiedzionego zaufania. Dlatego jedna i ta sama kłótnia może wracać w różnych sytuacjach. Warto wtedy spróbować zastanowić się, jakie emocje pojawiają się pod złością i o co tak naprawdę chodzi w danym konflikcie. Pomocne może być również przyjrzenie się własnym sposobom komunikowania się i granicom. Jeżeli przez dłuższy czas nie udaje się przerwać tego schematu, świadome wsparcie z zewnątrz może pomóc zobaczyć problem z innej perspektywy. Temat szerzej przedstawia jak coś ten artykuł:
https://www.c3l.pl/komunikacja-w-parze-j...e-sluchal/